niedziela, 20 października 2019

Chris, Chris i Todd by Mattel

Dzisiaj ciocia Buble zabrała Chris oraz jej kuzynów Chris i Todd'a na spacer po ogrodzie.


No i trzymali się jej przez chwilę... A potem zobaczyli coś...


Poszli na trawę, ale to było nudne..


Wiec potem wspinali się po cisach..


I po ogrodzeniu.



To chyba sprawka tego Todd' a, on ma jakieś chochliki w oczach :D

niedziela, 13 października 2019

Chodź Karinka, idziemy...

Żadko która parka tak do siebie pasuje.




Dzisiaj razem spacerowali, razem ze sobą milczeli a nawet zdecydowali się współdecydować.

"Chodź Karinka, idziemy?" 


I poszli zaznaczać krzyżyki na kandydatach ;) 

sobota, 12 października 2019

Brodaci Cool Shavin' Ken i Mod Ken

Dzisiaj przedstawiam dwóch kenów. Obaj z włosami, które (trochę) da się czesać.

Ten po lewej to Cool Shavin' Ken z 1996 roku. Ma namalowaną, lekko już przytartą brodę. Tak przeważnie mają łupy giełdowe.
Ten po prawej to Mod Ken z 1973 roku. Kiedyś miał przyklejaną brodę, bokobrody i wąsy. Oczywiście dawno je zgubił. Wydawało mi się, że będzie wyższy od tych młodszych kenów, ale ich wzrost jest podobny. Za to jest strasznie sztywny, jedynie nogi zginają się tak jak w młodszych modelach.


Mod Ken ma koszulę w stylu lat, z których pochodzi, ale jest to raczej twór hand-made, pomimo fajnych napów. Przynajmniej nie ma metki a nie znalazłam też podobnej koszuli w sieci.


Mod Ken przyjechał do mnie z Allecośtam, zdziwiłam się, że nikt więcej nie chciał o niego powalczyć :)


A tutaj zdjęcie z Karinką z poprzedniego posta, bo tak ładnie do siebie pasują :)



niedziela, 29 września 2019

Karina Busch

Będzie to post z serii "jak ja lubię chodzić po giełdach w deszczowe dni".
W tą sobotę zdecydowanie zapowiadało się na deszcz. A ostatnia sobota i niedziela miesiąca są zdecydowanie najbardziej handlowe ze wszystkich. Tak było i w tą sobotę, kiedy to trafiła mi się Karinka.


Trafiła się też Betty, ale ona poczeka na swoje 5min. u kogoś innego :)


A Karina firmy Busch ma takie ładne dłonie i taaakie smutne spojrzenie.... że musiała ze mną zostać.



W sesji towarzyszyła nam taka jedna Shitsu..



Karinka trafiła mi się z dzidziusiem, słodziutką blond niunią. 




Moja Karina pochodzi chyba z lat 80'tych. Ma białe punkciki w swoich brązowych tęczówkach. Niestety chyba nie wzięłam jej oryginalnej niebieskiej sukienki w kwiatki bo uznałam za brzydką... Nie zlalazłam jednakże takiej w sieci, więc też nie wiem z jakiej serii jest ten mój egzemplarz... No ale trudno:) 

niedziela, 8 września 2019

Bo szczęście trzeba mnożyć

U mnie przynajmniej razy trzy.  I tak ulubione lalki mam w przynajmniej 3 egzemplarzach. Oto sesja przy grillu. Na szczęście jesteśmy daleko od Krakowa, bo tam stacjonarne grille są już nielegalne a palenie w nich grozi mandatem.


Bohaterki dzisiejszej sesji to pierwsze - Pamelki blondynki od Ocean Toys /Simba. Środkowa jest ukochaną z dzieciństwa. Jeździła ze mną nad morze, miała nawet swoją miotłę. Dla niej szyłam pierwsze skomplikowane sukienki, spodnie i dodatki. Ta z prawej miała kiedyś skuter. Siadała przez to szeroko okrakiem, zupełnie nieelegancko. Oddałam ją sąsiadkom ale odzyskałam. Ta z lewej trafiła do mnie w tym tygodniu. Dziękuję Dobrej Duszy, że zechciała się ze mną wymienić na inne lalkowe byty :)



Pippa Marie pomnożyła mi się 4 razy. Ma taką uroczą buzię, że może mi się mnożyć w nieskończoność :) Tej w spodniach i niebieskich bucikach Ida domalowała brwi, które Marysia utraciła przez lata wędrówki.



Pamelki brunetki z kręconymi włoskami mają trzy różne buzie. Tą z żółtą kokardką już widzieliście. Pozostałe dwie to nowe nabytki, które przywędrowały aż z Holandii. Ta pośrodku mimo zeza ma mocny i wypatrywany przeze mnie makijaż. Jeszcze mi tej z grzywką brak... No cóż, wciąż szukam.


Pippa Mandy jest dla mnie wyjątkiem. Jak nie przepadam za lalkami AA, tak Mandy ma coś w sobie, że wołała za sobą aż trzy razy. 


A poniżej zdjęcie wszystkich trojaczków i czworaczków. Po środku laleczka Strawberry Schortcake z sygnaturką American Greetings. W sieci znalazłam, że produkowano ją w latach 1979-1982/5 i miała za zadanie uczyć dzieci grzeczności. Jej pierwowzorem była postać z kartek pocztowych. 
Lalki dyniogłowe nie budzą we mnie szczególnej sympatii. Chyba potrzymam ją chwilę a potem puszczę w świat :) 



sobota, 24 sierpnia 2019

Przypadki giełdowe i emausowe.

Czasami wlokę się po tych wszystkich giełdach, szmatszopach i emausach i nic nie znajduję. Tak jest w większości przypadków i jest to trochę zdawać by się mogło demotywujące. Ale ja tam chodzę jak na spacer. Jedni jeżdżą spacerować w góry, inni do galerii handlowych a jeszcze inni do lasu... Gdziekolwiek. Ja spacerując poluję. I tak czasem uda mi się coś upolować namacalnie a czasem cyknę zdjęcie, Ida z drugiego krańca Krakowe stwierdzi, że to nie nasza bajka, więc idę dalej. Sierpień jest miesiącem zdecydowanie prozabawkowym. Dzisiaj pokażę co tam w tym miesiącu minęłam.




Zawsze szkoda mi tych ofiar małych fryzjerek :(


Z tymi lalkami pani przyjechała tylko w ten jeden dzień. Jak mi szkoda, że nie przyjechałam wcześniej rano, bo pani zdążyła już sprzedać wszystkie dodatkowe buty i ubranka do tych lalek, buuu


Anna miała krzywe nogi. No cóż, to chyba od jazdy na reniferach...



Lalka powyżej to pozytywka. Nakręcona grała i ruszała głową, rękami i zamykała oczy. Sygnaturka na karku Sebino, made in Italy. 
A poniżej zdjęcia z Emausa. To nasz krakowski Charity-schop na osiedlu Willowym w Nowej Hucie. Tam zawsze najwięcej jest regionalek. Więc jak ktoś zbiera, to zachęcam. Ceny od 
1zł, przeważnie 2zł "a nawet 5zł" - cytat sprzedawczyni. Jest też parę porcelanek. 



Ta po lewej to Betty Teen od Tong'a. Te dwie następne miały jakieś inne sygnaturki, coś w rodzaju M&C albo podobne... nie pamiętam...


Wspomniane laleczki regionalne. Stos systematycznie się powiększa.


A tu jeszcze raz giełda. 


Takie zdjęcia posyłam Idzie. Ida się cieszy albo zastanawia. I mi pisze, czy brać czy nie. Tą bidę poniżej z lewej wzięłam. 


A tutaj porcyjka dobroci plastikowej, jaka czeka Idę, kiedy znowu się uda spotkać na mieście :) 



Dee Dee otrzymała sukienkę od Jem. Pasuje jej do fioletowego makijażu. A Flerkę czeka reroot włosów i wstawienie rzęs. Ida się zna, więc kiedyś będzie z niej jeszcze księżniczka.



Główka Sindy raczej nie pasuje na ciałko Fleur... bo troche się gibie na boki. 

czwartek, 15 sierpnia 2019

Camryn

U mnie na giełdzie ostatnio też mniej lalek. Tzn były barbie z lat 80/90, ale ze słabymi albo wręcz ze zmiażdżonymi głowami. W sobote w nocy śniło mu się, że znalazłam Sindy. W niedzielę pojechałam na giełdę z mieszanymi uczuciami, bo w piątek już większość stoisk z rupieciami przepatrzyłam a w niedzielny poranek przeszły tamtędy tłumy ludzi. Ale na zakończenie trafiłam na jedno niepozorne pudło, a w nim, na dnie, niepozornie leżała sobie Camryn. I 4 pojedyncze buty :D








Moja Camryn ma mocno przycięte włosy i porysowane nos i brodę. Do tego popękane gdzieniegdzie stawy. Ale wystarczy mi jako lalka zapoznawcza serii Project MC2 od MGA. Nowe lalki i ich jakość wykonania zniechęcają do zakupu tak jak i duża głowa.  Do tego duże stopy, na które pasują buty od Kena. Ale taka wersja używana jest dla mnie całkowicie wystarczająca :)