niedziela, 13 czerwca 2021

Fritka i Momoko cz.2

 Dzisiaj część druga zdjęć rudej i " fioletowej". Tym razem w pełnej odsłonie, bo udało się dopasować pannom buty. O ile z Momoko nie było wiekszego problemu, tak z FRITką miałam ogromny. Pasują na nią ledwie dwie pary z moich zbiorów. Stopy ma twarde i większe niż barbie a chciałam jej założyć coś innego niż kozaki.

Na początek zdjęcie porównawcze.


A potem wio w teren. Maczki, zresztą jak większość kwiatków, w tym roku zakwitły później niż zazwyczaj a pięciornik kwitnie pełną parą. Fritka wpasowała się w tło.


Co do ubioru Fritki - w tej kwestii poległam. Nie mam nic "godnego" jej standardu. Trzeba będzie coś uszyć ... kiedyś. Momoko przyjechała w tej sukience, którą ma na sobie. Po ogrodzie spacerowałyśmy z moją ulubioną Barbarką.









Momoko ma dwa odcienie włosków. Blod pasemka nieśmiało wyglądają po obu stronach głowy. Ale fryzurka zupełnie mi się nie podoba. Mam ochotę zrobić jej siwe/srebrne i albo całkiem krótkie, albo równe długie :)






Na koniec zdjęcie stópek obu bohaterek w bucikach. T tle Kot.

Bo : momoko, mamkota, memkoguta. Tzn koguta jednak nie mam.

Ok, bez sensu :D

Pozdrawiam serdecznie, do następnego :)

czwartek, 10 czerwca 2021

Fritka i Momoko

 Dotarły moje prezenty: jeden - na dzień dziecka a drugi - na światowy dzień lalki. Oba zafundowałam sobie sama :D No ale kto jak nie ja wie, co mnie ucieszy :)

W przypadku FrIt'ki muszę powrócić do historii o moim MegaAntonim. Otóż gdy zadylałam z Antonim pod pachą do zaparkowanego niedaleko giełdy samochodu okazało się, że spisywała mnie straż miejska. Zapomniałam, że nieopodal był znak zakazu parkowania... z odholowaniem...


Zarobiłam mandat, ale Pani Strażniczka pocieszyła mnie, że dobrze że wróciłam szybko, bo odholowanie kosztowało by mnie 500zł (a ile stresu, gdybym "zgubiła" samochód). Pomyślałam sobie, że za zaoszczędzone pieniądze kupię sobie lalkę :D


No ale Fritka taka drooogaaaa... Dostałam premię w pracy, ale to mało na Fritkę, bo Fritka taka strasznie drogaaa .... Potem parkowałam jeszcze przy cmentarzu i chociaż nie było tam zakazu, to jednak się bałam, bo chodnik, wąska droga itd. Odchodząc od auta pomyślałam sobie "jak nie zarobię mandatu, to już na pewno kupię sobie lalkę". Uff, nie zarobiłam, no ale Fritka taka naprawdę drogaaa...


A potem imieniny (mam Pamelkę), dzień mamy (buziaczek od Dzieciątka), dzień dziecka ... Dość, kupuję, to przecież tylko pieniądze :D Fritka Dominika dotarła do mnie po dwutygodniowej podróży w ten poniedziałek. Ubrałam ją w sukienkę pasującą bardziej na retro-barbie, bo Fritka biustu w porównaniu do nich raczej nie ma... ale reszta w zasadzie pasuje.



W zeszły piątek natomiast wróciłam taka naprawdę wściekła z pracy a Momoko uśmiechała się do mnie już od paru dni. No to było bach w "kup teraz" i jest i ona. Tak na Światowy dzien lalki :)



Sesja króciutka, bo Panny same na kocyku od Inki stać nie chciały, siedzieć zgrabnie nie umieją ale jak tylko czas pozwoli, to wrócimy z tym kocykiem na trawkę jeszcze raz. Może po zamknięciu miesiąca :) Może zdążę jeszcze zrobić zdjęcia przy tym Pięciorniku kiedy rozkwitnie bardziej.


Pozdrawiam!

czwartek, 3 czerwca 2021

Czerwcowy spacer Pamelki

Witajcie :)

Do grona moich pamelkowych kędzierzawych brunetek dołączyła czwarta sztuka - taki mój prezent imieninowy :)
Wszystkie cztery takie same ale każda inna, wybrały się ze mną na na trawkę, do słonka.






Tutaj kilka zdjęć wśród lekko przekwitających już kwiatów wisterii. Ciężko było mi się zebrać wcześniej, kiedy dopiero zakwitała :D





 Pozdrawiam słonecznie :)

piątek, 21 maja 2021

Pamelka i MegaAntoni

Jakkolwiek zaczynałam pisać ten post to i tak na koniec wychodzi smutno... a ja nie lubię smutnych postów, więc trzeba chociaż jakoś optymistycznie zacząć :) Poniższe zdjęcia robiłam 11 kwietnia, w słoneczną niedzielę. Zaprosiłam do niej moją jedną Juku, która całą zimę przespała w pudle oraz moją najukochańszą Pamelkę.


Razem z dziewczynkami na spacer wyszedł przytargany dzień wcześniej z giełdy chłopczyk - robiony ręcznie na podstawie jakiejś instrukcji z holenderskich gazet. Był jedną z najmniejszych kukiełek jakie mieściły się w kilku pudłach sprzedwacy. Dopasowałam peruczkę, zapłaciłam dwa złote i przywitałam u siebie :)






Na innym stoisku wypatrzyłam taką oto "malusią" figurkę Św. Antoniego. Św Antoni jest z moją rodziną od lat, bardzo go lubię i zawsze przyciągnie mój wzrok. Dwie mniejsze figurki są u mnie już od dłuższego czasu, je również upatrzyłam na giełdzie. Myślę, że to jeszcze nie koniec tej kolekcji.




Św jest/był Patronem między innymi mamy, taty i kuzyna mojej Babci, którą ostatni raz widziałam właśnie 11 kwietnia. Babcia przez swoją demencję odchodziła od nas już od dłuższego czasu, aby 29 kwietnia odejść niestety na zawsze. Miała 96 lat. Również bardzo lubiła Św Antoniego. A dzisiejsza Megafigurka powróci tutaj już wkrótce, bo jej historia jeszcze się nie kończy.... 

A Babci dedykuję ten post. Patrzysz tam na nas z Góry, dołączyłaś do swoich dawno niewidzianych rodziców, których tak ostatnio często wspominałaś. I już nic Cię nie boli. Do zobaczenia <3

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Betsy & Jill, koleżanki z półki

Wesołych Świąt, a przede wszystkim zdrowych! 

Dzisiaj zaprosiłam do zdjęć dwie dość świątecznie ubrane koleżanki z półki - Betsy i Jill :) Obie są dla mnie niesamowicie urocze i obie miały już tutaj swoje premiery. Teraz chciałam pokazać ich podobieństwa. Przepraszam za nieuczesanie lal ale raczej się ich nie czesze, Jill to nawet nie próbuję, chyba że będzie taka ostateczność. Betsy jest znacznie młodsza od Jill, mam nadzieję że kiedyś trafi mi się jej oryginalna wersja.













A poniżej moja aktualna półeczka. Za duża ilość lalek mnie przytłacza, więc na ściance są na razie tylko one. Uwielbiam ich różnorodność. Spośród poniższych we wcześniejszych postach nie pokazywałam Wam wcześniej Kena i Barbie Czarnej Wdowy. Kena dostałam od Idy w ramach wymianki. Z racji wieku Ken ma poważne problemy z cerą i w związku z tym nosi maseczkę wybielającą. A Barbie to mój prezent urodzinowy ode mnie :) Troszkę mnie rozczarowały jej pomalowane dłonie, dlatego nie wyszła nawet z pudełka i na razie w nim pozostanie.
Spostrzegawczy zauważy na tym zdjęciu również giwerę.... :D


I jeszcze raz życzę Wam zdrowia, na Święta i na "Po Świętach" również :*