sobota, 10 czerwca 2017

Disney

Wczoraj w pracy patrzyłam do kalendarza, żeby dowiedzieć się który to był taki szczęśliwy dzień ... dopiero w domu zorientowałam się, że lalki zrobiły mi prezent w dzień swojego święta :D

Właściwie to powinnam zacząć od tego, że już wszyscy w mojej pracy wiedzą, że zbieram lalki. Oglądali te lalki na zdjęciach, przynosiłam im też pokazać moje nowe lokatorki. Wczoraj jedna koleżanka przyniosła różowe pudło, a w nim źródło mojej radości - ONA!


Na Bellę spoglądałam nieśmiało już od dłuższego czasu, ale to po pierwsze "nie mój kaliber" wielkości, po drugie z wysyłką nigdy nie kosztuje (jak dla mnie) mało. Tęskniłam do niej około 1 rok....


Bardzo się cieszę, że do mnie przybyła. Jest jednym z tych dowodów, że jeżeli jakaś lalka ma do nas trafić, to zrobi to prędzej czy później.



Razem z Bellą w pudle były też Merida i "ta od Żaby" oraz Roszpunka, której nie pokazuję ze względu na tragiczną sytuację jej włosów. No i to w końcu blondynka :P



Ruda potrzebuje SPA, jest następna w kolejce :)

Pozdrawiam!!

3 komentarze:

  1. A jakie wszystkie zadowolone, że się odnalazły w tym ludzkich świecie dalekim od bajkowych historii. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę jak się pięknie wszystko w czasie zgrało :)
    Jest moc w Ludziach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta od żaby to Tiana:) Uwielbiam lalki od Disney Store, zarówno ich ekspresję jak i artykulację:)

    OdpowiedzUsuń