piątek, 8 czerwca 2018

Operacja - czekamy w kolejce

W dzisiejszy dzień lalki moja Baśka jest zajęta niesieniem pomocy weteranom wojen ... wikingów. Jako że Wik'owi odpadła druga noga, to zdjęłam też pierwszą i tak sobie czeka na to, aż Ktoś u mnie pomyśli jak go naprawić. Wszystkim zainteresowanym szczerze odradzam zakup tego (wydawałoby się fajnego grubiutkiego) ciałka, bo plastik jest kruchy. Może Was spotkać to samo, co mnie. Podejrzewam, że nie wszyscy mają pod ręką odpowiednie wiertła, gwinty, ... tokarki, żeby próbować naprawić takie uszkodzenia. Chińczyk mnie wnerwił, że uszkodzenia te nie podlegają reklamacji. Tzn, że figurka powinna zostać w pudełku i nie powinnam jej wyjmować, żeby jej nie zepsuć?


Barbarka pocieszała Wika, wspierała go z całych sił.


Nowa sztuja jogi - bez nogi. Trochę szokująca.


Ale bez dwóch nóg - Barbarka padła.


czwartek, 31 maja 2018

4

Tytuł posta nawiązuje chyba do czwartego nieudanego wątku romantycznego w moim życiu. Ale skoro tak się stało, to na pocieszenie mam czwartego plastikowego faceta :) Była taka rozmowa:
- Curuś, co Ci kupić na imieniny?
- Nic Mamuś, już sobie kupiłam lalkę :)
Tutaj, w tym miejscu mogłabym wstawić takie zdjęcie, gdybym tą lalkę rozebrała ... ale nie chce mi się wnikać, gdzie są odpowiednie ustawienia, więc rozbierane zdjęcia znajdziecie sobie w sieci. Tymczasem przedstawiam Wam mojego Wik'a:


Przyjechał wczoraj i nie zdążyłam mu nic uszyć. Na szybko zmontowałam getry, żeby mógł się w coś wcisnąć. Głowa wzorowana na Australijczyku Travisie Fimmelu. Mam nadzieje, że się nie obrazi, jak znajdzie swoje zdjęcie na ciałku Marka Hunta. Ale to ciałko jest jedyne w swoim rodzaju i miałam dość już tych wszystkich kaloryferów. Odcień głowy pasuje do ciałka jak u lalek Bubblecut po 20-letnim pobycie na strychu, więc się nie przejmuję.



Sesja odbyła się w tym samym miejscu, gdzie rok temu cieszyłam się ze znalezienia butów dla Iwana. W tym roku płaczę nad tym, że na Wika znowu nie mam żadnych butów. Jego stopa jest większa i szersza, dlatego będzie chodził boso.



Cała moja ekipa. Jak znajdę wenę, to pokażemy się w osobnej modowej sesji zdjęciowej. Obwód jego pasa może sprawiać małe problemy. Tak jak wystający interes, może już zauważyliście...


Cialko Wik'a jest super ciężkie i wydawało by się solidne. Jednak przyjechał do mnie z urwaną nogą. Stawy pracują ciężko a twardy plastik jest podatny na złamania. Dzisiaj rano tata wiercił w jego stawach biodrowych wiertarką, żeby wkręcić śrubę o gwincie średnicy ok.5mm ... i się trzyma. Ocenzurowane zdjęcie poglądowe tragedii przed naprawą:


BTW wiadomość półprywatna : Iduś, pożycz mi Bubla, może się polubią z Wik'iem :D I gdzie ten Twój post o Fleurce? :) :) :)


Edit 05 maj 2018 : Druga noga odpadła. To ciałko to tandeta, jestem załamana i wściekła. Trzeba bedzie albo ratowac staw na poxipolu albo kombinować całkiem nowy.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Sprawa ryżu ...

Postanowiłam zbadać tą sprawę dotyczącą ryżu ... i Lee. Coś się ma na rzeczy, skoro przyłapałam go na takiej kolorowej "ściance":


A na marginesie - w dwa tygodnie po ostatniej sesji Lee znalazł sobie nową blond-Baśkę. Jakąś aktoreczkę, co poznać po tym jak wdzięczy się do aparatu...


Opanowany do tej pory Duch nie wytrzymał, kazał mu się opamiętać. Ryż - to się rozumie, czysty biznes. Ale Baśki mają uczucia! Duch był zdruzgotany.


Ivan próbował się wtrącić, że są inne sposoby: pistolety, granaty itp.  ... tzn że on mu to kiedyś wyperswaduje.


W końcu przyszła Baśka Ivana. Głowa ją bolała po wczorajszym grillu a tu takie kłótnie. Zabrała Ducha i swojego Ivcia  na jogę.



Lee, nie gwiazdorz. Ten ryż chyba za bardzo uderzył ci do głowy.

c.d.n.

niedziela, 15 kwietnia 2018

Barbie & Lee

Witam w ten piękny wiosenny dzień! Aż chce się wyjść i robić zdjęcia, czemukolwiek...... Dzisiaj wreszcie odkopałam Lee, tzn wyprowadziłam go za fraki na spacer. Zabraliśmy też ze sobą jedyną blond-Barbarkę mojej kolekcji.

Lee: " Co z tego że starsza ok 50 lat, ale dobrze się trzyma :)"


Barbie zabrałam, bo zebrało mi się na wspomnienia. Obiekt moich westchnień lat dzieciństwa. Tak bardzo niedostępna kiedyś, tak bardzo pospolita dzisiaj.



Mieliśmy towarzystwo ...










Natomiast wczoraj ... to był dzień. Moje dziecko cieszyło się z klocków, ja cieszyłam się z umytego wreszcie auta a Ida cieszyła się z .... ze swojego prezentu imieninowego:) Kolejny Jej post powinien zaczynać się "Ale za złotówkę? :D" Bo pytanie to wczoraj pojawiło się ok. 10 razy :D
A zaczęło się od tego zdjęcia, nie była pewna, czy brać :D
Wszystkiego najlepszego jeszcze raz!

niedziela, 8 kwietnia 2018

Ivan & family

Korzystając ... dzisiaj wszystkim wiadomo z czego :D poszliśmy popstrykać parę zdjęć. Nowo-zdobyczną z moich wypraw jest taka mała istotka, prawie lalka i prawie figurka. Dołącza ona tym samym do przedszkola Iwana i (jak-jej-tam-...-no-...... A!) Lei.




Kto to jest ta mangowa panienka? Czarodziejka z księżyca? Czy tylko chiński breloczek?






Ubranko Lei jest raczej zimowe, ale uszyłam ciut za wąskie ... i pamiętając ile czasu spędziłam na wciśnięcie jej w to, boję się ją rozebrać.



Tak mnie dzisiaj przewiało, że wywiało mi pomysły na opisy. I'll be back ...
Uściski!

środa, 21 marca 2018

Elsa & Duch

Witam

Dzisiaj przedstawiam Wam Elsę. Wygrzebałam ją z "pudła" pod koniec stycznia tego roku, czekała tam na mnie chyba tydzień. Zresztą kto mógłby ją chcieć w takiej odsłonie ...


Jej psychika była zszargana, jak zresztą sam wyglad...


Do tego porysowany brzuszek, zadrapania i dziurki. O włosach nie wspominając. Na jej przykładzie dowiedziałam się jak producenci kombinują z włosami, żeby dziecko nie mogło ich rozczesać. Żeby po zniszczeniu lalki rodzic prędziutko kupował nowy egzemplarz :( Zdjęć włosów nie mających końca ani początku niestety nie zrobiłam.


Jej stawy biodrowe są tak luźne, że sama nie postoi, a nawet nie posiedzi. Ale przeszła u mnie wszelkie zabiegi, od czesania, przez maseczkę maślaną, po konsultacje psychologiczne u Ducha. Duch doskonale znalazł się w roli pocieszyciela i przyjaciela.



Gadali sobie w przerwach między leżakowaniem na słonecznym parapecie.


Muszę przyznać, że maseczka maślana zdziałała cuda, gorąco ją polecam - na zbliżające się lato. Zdjęcie buźki - stan na dzisiaj. Jeszcze tylko mały ślad na czole i może miesiąc kuracji przed nami :)


A dla ciekawych mojego męskiego lalkowego półswiatka ... Ivan stracił rachubę nad swoim przedszkolem (tak, niańczy Pippy) a Lee baluje gdzieś z Barbarami... ogólnie ciężko mi jest go teraz namierzyć. Zdjęcia wstawię jak ich poskromię.

Tymczasem Baj Baj, si ju nex tajm :)

wtorek, 23 stycznia 2018

Pippa, Jasmine & Penny

Nie przypuszczałam, że Jasmine do mnie zawita. Przecież jest niemalże niemożliwa do zdobycia, chyba że za bajeczną cenę. Ale raz na jakiś czas Szczęście mnie lubi :) Na zdjęciach: czarnowłosa Jasmine, blond Pippa i ruda Penny w kolekcji zima/wiosna "made by me".



Krótka historia tych laleczek oraz ich krewniaczek - trafiły do mnie od dziewczyn, które znalazły ich 21 sztuk (oryginałów, Topperek i klonów) na jednym z polskich plich targów! 6 zawitało do mnie, 3 poszły w bardziej bliski niż daleki świat. Resztę wkrótce (mam nadzieję, że w ciągu chociaż pół roku) zobaczycie na innym blogu ;)




Ze spaceru uciekaliśmy szybko, ale zdążyliśmy "zatrzymać na zdjęciu" mróz na pajęczej nitce :)