czwartek, 10 czerwca 2021

Fritka i Momoko

 Dotarły moje prezenty: jeden - na dzień dziecka a drugi - na światowy dzień lalki. Oba zafundowałam sobie sama :D No ale kto jak nie ja wie, co mnie ucieszy :)

W przypadku FrIt'ki muszę powrócić do historii o moim MegaAntonim. Otóż gdy zadylałam z Antonim pod pachą do zaparkowanego niedaleko giełdy samochodu okazało się, że spisywała mnie straż miejska. Zapomniałam, że nieopodal był znak zakazu parkowania... z odholowaniem...


Zarobiłam mandat, ale Pani Strażniczka pocieszyła mnie, że dobrze że wróciłam szybko, bo odholowanie kosztowało by mnie 500zł (a ile stresu, gdybym "zgubiła" samochód). Pomyślałam sobie, że za zaoszczędzone pieniądze kupię sobie lalkę :D


No ale Fritka taka drooogaaaa... Dostałam premię w pracy, ale to mało na Fritkę, bo Fritka taka strasznie drogaaa .... Potem parkowałam jeszcze przy cmentarzu i chociaż nie było tam zakazu, to jednak się bałam, bo chodnik, wąska droga itd. Odchodząc od auta pomyślałam sobie "jak nie zarobię mandatu, to już na pewno kupię sobie lalkę". Uff, nie zarobiłam, no ale Fritka taka naprawdę drogaaa...


A potem imieniny (mam Pamelkę), dzień mamy (buziaczek od Dzieciątka), dzień dziecka ... Dość, kupuję, to przecież tylko pieniądze :D Fritka Dominika dotarła do mnie po dwutygodniowej podróży w ten poniedziałek. Ubrałam ją w sukienkę pasującą bardziej na retro-barbie, bo Fritka biustu w porównaniu do nich raczej nie ma... ale reszta w zasadzie pasuje.



W zeszły piątek natomiast wróciłam taka naprawdę wściekła z pracy a Momoko uśmiechała się do mnie już od paru dni. No to było bach w "kup teraz" i jest i ona. Tak na Światowy dzien lalki :)



Sesja króciutka, bo Panny same na kocyku od Inki stać nie chciały, siedzieć zgrabnie nie umieją ale jak tylko czas pozwoli, to wrócimy z tym kocykiem na trawkę jeszcze raz. Może po zamknięciu miesiąca :) Może zdążę jeszcze zrobić zdjęcia przy tym Pięciorniku kiedy rozkwitnie bardziej.


Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. No i proszę jak brak mandatu może człowiekowi wspomóc lalkowanie ;-) Cały Wszechświat wspiera lalkowiczów ;-) Mówię Ci :P Gwiazdy nam sprzyjają. A wszystko po to, aby lal było u nas jeszcze więcej :P Panienki mega piękne. Każda kusząca :-) Ogromnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to masz szczęście. Ja nie mam prawa jazdy i na mandatach nie mogę zaoszczędzić, a ZUS się zawziął i nie chce mi żadnej droższej lalki zrefundować :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Na każdy cel znajdzie się możliwość oszczędzania :D

      Usuń
  3. Nie Kuś! Pomyślałam sobie, że zacznę parkować w miejscach niedozwolonych i...liczyć na łut szczęścia. Ale ja tak rzadko autem jeżdżę, że marne szanse na zaoszczędzenie w ten sprytny sposób 😉. No cóż, będę zbierać w tradycyjny sposób...Póki co, żadna lalka nie jest "musi have", więc mam czas...
    A Twoje nowe panny są niezwykle urodziwe. Takie prezenty cieszą oczy podwójnie.
    Madziu, jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, w połowie lipca będę w Krakowie jakieś 4 dni, w tym weekend. Może uda nam się spotkać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się pośmiałam! Masz absolutnie zdrowy tryb rozumowania! Jeśli ktoś się z tym nie zgodzi - odeślij go do mnie! Optymizm ponad wszystko! Hahahaha Jak się gdzieś cudem zaoszczędzi - to trzeba to wydać na kochane lalki! Jestem ZA! Nawet jeśli są droogggieee!!!! Bo przynajmniej jak mamy ciężki dzień - one nas zawsze pocieszą! Fritka jest prześliczna :) Warta każdego grosza!!! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem, każdy pretekst jest dobry, aby kupić sobie lalkę :)))
    Poza tym bardzo mnie rozbawiłaś swoim opowiadaniem :-)
    Też mam ogromne dylematy, aby sprezentować sobie lalkę (szczególnie droższą niż Barbie), ale powinno się korzystać, aby potem nie żałować i nie czuć się z tym brakiem (i niespełnionym marzeniem) jeszcze gorzej!

    OdpowiedzUsuń