Bohaterami dzisiejszego wpisu bedzie azjatka znaleziona w SH i regionalny chłopczych znaleziony w "Emausie".
Chłopiec jest starą laleczką regionalną. Malutki góral ale nie wiem z jakich gór. Jest zrobiony z gumowego tworzywa a ubranko jest na nim zaszyte. Nie mam odwagi go rozszywać do prania. Spodnie wełniane, kapelitek filcowy. Koszula z cienkiego, bawełnianego płótna. Buciki malowane.
A japonka to Bratz. Ma na imię Kumi i pochodzi z Tokyo. To jakaś limitowana seria Bratz w kimonach z 2004 roku. Mojej zachowały się tylko kwiatki i koraliki we włosach.
Twarzyczka chłopczyka ręcznie malowana.
Parę dni temu w Emausie znalazła się siostrzyczka chłopczyka. Ciekawe, skąd pochodzą :-)
Dzisiaj w roli porównania skali wystąpiła pilotka, bo moja dyżurna Barbarka utknęła gdzieś na strychu... Ech, remont...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bratz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bratz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 lipca 2019
czwartek, 16 kwietnia 2015
redhead j-doll in regional outfit
Okazuje się, że niektóre ubranka porcelanowych laleczek całkiem fajnie pasują na j-doll'ki. Moja przygarnęła oczywiście strój krakowski: gorset, spódniczkę, fartuszek i ... bieliznę :) Bluzkę musiałam doszyć na szybko (z braku czasu oczywiście), więc nie pasuje idealnie.
W gorsecie brak wiązania, pomponików i koralików. Wiem. Śpieszyłam się do słonka, żeby uchwycić zieleń tych ślicznych oczu.
A w sesji pomagała nam moja kotka :) A'propos: od znajomej Pani weterynarz dowiedziałam się, że tylko kotki mogą być trójkolorowe.
***
Jakiś czas temu szukałam butów dla lalki Bratz należącej do mojej pociechy. I upolowałam dwa buty w dwóch różnych SH. Każdy z innej parafii, ale chociaż trochę podobne, więc się cieszymy :D
Brak czasu. Wszystko mi się zmienia w zaskakującym tempie. W ciągu ostatnich trzech tygodni odeszłam z jednej fajnej pracy (siła wyższa), w drugiej dzisiaj usłyszałam że się nie nadaję. Za to zyskałam nieco pewności siebie i duży szacunek do osób pracujących w call center. Tam trzeba mieć nerwy ze stali, no ja ich niestety nie posiadam :/ Więc szukam szczęścia dalej.
W gorsecie brak wiązania, pomponików i koralików. Wiem. Śpieszyłam się do słonka, żeby uchwycić zieleń tych ślicznych oczu.
A w sesji pomagała nam moja kotka :) A'propos: od znajomej Pani weterynarz dowiedziałam się, że tylko kotki mogą być trójkolorowe.
***
***
Poza tym w pośpiechu robiłam też zdjęcia tej piękności :) Rozpisywać się nie będę, może przyjdzie czas aby zrobić jej porządną sesję. W tej wystąpiła w szmaragdowej sukience uszytej znowu w pośpiechu. Ramiączka oraz pasek ma zrobione z zepsutego, metalowego naszyjnika.Brak czasu. Wszystko mi się zmienia w zaskakującym tempie. W ciągu ostatnich trzech tygodni odeszłam z jednej fajnej pracy (siła wyższa), w drugiej dzisiaj usłyszałam że się nie nadaję. Za to zyskałam nieco pewności siebie i duży szacunek do osób pracujących w call center. Tam trzeba mieć nerwy ze stali, no ja ich niestety nie posiadam :/ Więc szukam szczęścia dalej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









